Menu

Łódzkie chwasty

Nieproszone wpisy w konwencji miasto-masa-maszyna

TAK dla Łodzi, ale pod pewnymi warunkami

pradziad3

 

No i stało się. Coś, czego wielu wyczekiwało od lat, czyli deklaracja budowy koalicji wyborczej działaczy ruchów miejskich w Łodzi stała się faktem. Inicjatywie TAK dla Łodzi udało się zebrać autentyczną śmietankę łódzkich społeczników. Od znakomitej radnej Urszuli Niziołek-Janiak przez mających ekspercką wiedzę o rewitalizacji Hannę Gill-Piątek i Jarosława Ogrodowskiego po szereg aktywistów od lat zaangażowanych w łódzkie życie publiczne.

 

Jak należy interpretować to, co ogłoszono w sobotni poranek? Przede wszystkim jako porażkę prezydent Hanny Zdanowskiej, której do tej pory udawało się z olbrzymimi sukcesami pacyfikować krytykę ze strony ruchów miejskich poprzez umiejętne wykorzystywanie oddolnych inicjatyw i czynienie z nich oficjalnych polityk miejskich. Trudno wymienić wszystkie pomysły, które zrodziły się w głowach społeczników, a które stały się wzorcowymi osiągnięciami miasta za prezydentury Hanny Zdanowskiej. Od Mia100 Kamienic, przez budowę węzła tramwajowego pod Centralem, pierwszy woonerf, budżet partycypacyjny do zazielenień na Polesiu, wyłączenia niepotrzebnych świateł dla pieszych pod dworcem fabrycznym czy wpisania przystanków obsługujących miasto do przetargu na budowę tunelu średnicowego.

 

Tak, to wszystko wymyślili społecznicy. Albo działając poza UMŁ, albo wchodząc do urzędu i próbując realizować swoje pomysły pod auspicjami miasta. Tych ostatnich UMŁ przyciągał zresztą bardzo „politycznie” – Gill-Piątek, Ogrodowski oraz odpowiadający za reorganizację siatki połączeń MPK Tomasz Bużałek byli zatrudniani jako urzędnicy niższego szczebla. Kupowano ich pomysły nie dając najważniejszego instrumentu pozwalającego na ich realizację, czyli decyzyjności, odbierając im w ten sposób prawo do krytyki. Prowadziło to do konfliktów, w wyniku których Gill-Piątek i Ogrodowski opuścili UMŁ, zaś Bużałek dał się obsadzić w roli szwarccharakteru odbierającego emerytkom ulubione autobusy. Również i niezwykle popularna radna Urszula Niziołek-Janiak funkcjonowała zawsze nieco na uboczu łódzkiej PO, w pewnym momencie zrywając więzy łączące ją z niepodzielnie rządzącą Łodzią od kilku lat partią. A że wszyscy wymienieni są osobami cieszącymi się ogromną estymą wśród członków łódzkich organizacji pozarządowych to nie może dziwić, że łatwo znalazły partnerów do współpracy w tworzeniu przedwyborczej koalicji. Zwłaszcza, że po udanej pierwszej, w drugiej kadencji wzajemne stosunki między prezydent Zdanowską a łódzkimi organizacjami pozarządowymi zaczęły się psuć. Zaś środowiska te, na ogół bardzo wiernie kibicujące zmianom na lepsze w naszym mieście, dorosły do tego, by żądać od rządzących więcej niż poprzednio.

 

Inicjatywę TAK dla Łodzi stworzył Urząd Miasta Łodzi, protekcjonalnie traktując bardzo aktywne łódzkie środowisko aktywistów, skupiając się na megaprojektach aniżeli poprawie bieżącego funkcjonowania miasta, uprawiając agresywny PR, zamieniając budżet obywatelski w konkurs piękności, zaś reformą komunikacji nazywając zmiany tras bez wydatnego zwiększenia finansowania MPK.

 25348424_1771359406499521_7978115419700184913_n

Pytanie, czy ekipie prezydent Zdanowskiej i – przede wszystkim – jej zapleczu politycznemu przyjdzie zapłacić cenę za te błędy. Przekonany się o tym w przyszłym roku, do tego czasu TAK dla Łodzi musi jednak znaleźć rozwiązania kilku problemów, które mogą położyć się cieniem na tej inicjatywie.

 

Pierwszy to pozorna bezideowość. Łatwo adresować swój przekaz do każdego, w praktyce jednak na odległość widać i czuć, iż TAK dla Łodzi ma oblicze ewidentnie centrolewicowe. A jeśli tak to wątpliwe jest, by znalazła docelowo poparcie u wszystkich środowisk, do których adresuje swoją ofertę. A jest to wachlarz bardzo szeroki, od .Nowoczesnej do Partii Razem. Inicjatywa TAK dla Łodzi powinna więc postawić na wyrazistość i jasno zdefiniować swój docelowy krąg odbiorców, w przeciwnym bowiem razie grozi jej wewnętrzna dezintegracja oraz niezrozumienie w szerokich kręgach opinii publicznej.

 

Drugi problem, którego rozwiązanie musi wypracować nowa inicjatywa to szczegóły programu dla miasta. By być wiarygodnym, komitet musi znać odpowiedzi na pytania gdzie powinny powstać nowe linie tramwajowe i buspasy, jak powinna wyglądać strefa ograniczonego ruchu w centrum, czy budować obwodnice w rodzaju Nowokonstytucyjnej, czy miasto powinno być podzielone na osiedla czy dzielnice, co zrobić, by w ramach koniecznej wymiany mieszkańców zrewitalizowanych fragmentów miasta nie przesadzić z gentryfikacją, czy mamy być miastem festiwali importowanych z zewnątrz czy takim, w którym poważnie traktuje się lokalne środowisko kultury i ułatwia realizację ich pomysłów. Wreszcie, jakimi środkami miasto winno wiązać swoich mieszkańców ze sobą i pobudzać tożsamość lokalną. Oczywiście trudno wymagać odpowiedzi na pytania dzień po inauguracji TAK dla Łodzi, już dziś można jednak postawić tezę, że tym, na co powinna zwrócić szczególną uwagę nowa inicjatywa powinny być prace programowe. Przy czym nie mam tu na myśli akademickich opracowań lecz bazę superpomysłów na miasto, ujawnieniem których inicjatywa może, a nawet powinna narzucić swoją narrację w trakcie przyszłorocznej kampanii wyborczej. Wejście do rady miejskiej będzie bardzo trudne, ale zagranie na to, by wszyscy łodzianie mówili o pomysłach społeczników i oczekiwali ich realizacji jest znacznie ważniejsze. I co więcej, TAK dla Łodzi może to zrobić!

 

Trzeci problem, najpoważniejszy, ma wymiar personalny. To Dariusz Joński. Nieprzypadkowo jego pojawienie się wśród sygnatariuszy deklaracji programowej zostało bardzo źle odebrane w łódzkim internecie. Nie można się temu dziwić. Dariusz Joński prezentuje bowiem wszystko to, co odróżnia zawodowego polityka od społecznika. Jego cała droga życiowa naznaczona jest partyjniactwem i kolejnymi posadami w samorządowych i państwowych instytucjach, osiąganymi w wieku, w którym normalny człowiek dopiero zaczyna poważną karierę zawodową. Pisząc to nie insynuuję bynajmniej, że Joński zawdzięcza to wszystko politycznej protekcji. Jestem natomiast przekonany, że tak właśnie myśli potencjalny wyborca TAK dla Łodzi, który dostrzega w byłym wiceprezydencie Łodzi to samo zło, które widzą wyborcy PiS w premierze Morawieckim. I tylko od samego zainteresowanego zależy, czy będzie umiał sprzedać opinii publicznej nową opinię o sobie, zrzucającą ciążące na nim odium teflonowego działacza partyjnego. Jeśli nie, obawiam się, może pociągnąć całą inicjatywę na dno.

 

Zagrożeń jest zatem wiele, szans jednak jeszcze więcej. Gra toczy się o wysoką stawkę, by zdobyć mandat radnego trzeba bowiem uzyskać znakomity wynik. Inna sprawa, że osoby skupione w TAK dla Łodzi są na ogół nieźle rozpoznawalne i niewątpliwe stać ich na wyborczy sukces. A nie ma wątpliwości, że choćby 3-4 radnych, zaangażowanych w sprawy łódzkie tak bardzo jak Urszula Niziołek-Janiak, wywodzących się jednocześnie spoza klucza partyjnego, zmieniłoby łódzką politykę na lepsze. Ja jestem więc na TAK, a Wy?

z22793555V,Konferencja-koalicji--TAK-

 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • Gość: [bartosz] 85.17.24.*

    Większość ludzi tworzących tę inicjatywę nie istnieje poza bańką łódzkiej gazety wyborczej i własnych fanpage'y na FB (i może jakiejś kafejki z sojowym latte na OFFie). Jedyną osobą, która może zdobyć jakiekolwiek głosy z tej listy jest Joński (i ewentualnie Niziołek-Janiak).

  • Gość: [Andrzej] *.toya.net.pl

    Dziwie się, że przygarnęli Dariusza Jońskiego. Bez niego byłaby to fajna oddolna inicjatywa. Nikt poza nim nie ma tak mocno przypiętego partyjnego szyldu.
    Mogła to być sensowna alternatywa dla wszystkich zmęczonymi obecnymi partiami i politykami.

  • Gość: [Mj] *.toya.net.pl

    Tylko właśnie, po co ten Joński? Mogła być świeża inicjatywa, a tak psuje się ten efekt. Nie wiem co on robi w tym towarzystwie. Szkoda.

  • adamjarecki.pl

    Dariusz Joński to Barbara Nowacka, zatem nie umniejszałbym jego wyborczej wartości.

  • pradziad3

    Być może "większość ludzi tworzących tę inicjatywę nie istnieje poza bańką łódzkiej gazety wyborczej i własnych fanpage'y na FB (i może jakiejś kafejki z sojowym latte na OFFie)", ale i tak wydają się bardziej rozpoznawalni niż gros łódzkich radnych pochodzących z list partyjnych

  • Gość: [yyy!] *.uml.lodz.pl

    A mnie najbardziej uwiera osoba pana architekta Piotra Bilińskiego odpowiedzialnego za hipermarketyzację Łodzi, zabudowę północnego BRUSA i inne antymiejskie inwestycje. W telewizji i gazetach ma usta pełne górnolotnych haseł, podczas gdy jego pracowania pełna parą realizuje najgorsze pomysły deweloperów.

© Łódzkie chwasty
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci