Menu

Łódzkie chwasty

Nieproszone wpisy w konwencji miasto-masa-maszyna

Expo, czyli za a nawet przeciw

pradziad3

Stało się. Łódź podjęła staranie o organizację "małego" Expo w 2022 roku, a rząd mimo objęcia władzy przez PiS te starania popiera. Miałem okazję brać udział w warsztatach na ten temat. Teoretycznie wszystko wygląda dobrze, ale jak wejść w szczegóły pojawia się (jak to zwykle) coraz więcej pytań. Za to odpowiedzi coraz mniej...

 

Expo ma się odbyć na terenie większej części Nowego Centrum. Dotychczas te 90ha było traktowane jako fantastyczny teren inwestycyjny, który miał przynieść Łodzi nie tylko odmianę nie najlepszej reputacji, ale i mnóstwo inwestycji, a w konsekwencji - dochodów dla miejskiej kiesy. Co więcej, już podjęte działania inwestycyjne takie jak budowa biurowców Skanskiej przy Składowej i Budomala-Ghelamco przy Kilińskiego wskazywały, że to może się udać. Zwłaszcza, że znalazł się już inwestor dla wisienki na torcie w postaci Bramy Miasta, pierwszego wieżowca, który powstanie w centrum po 1989 roku (ten obok hotelu Hampton by Hilton chyba nie będzie budowany od razu). A i o inwestycje, które pojawia się "nad" dworcem fabrycznym nie musimy się chyba specjalnie obawiać...

 

Teraz okazuje się, że miasto chce na terenie NCŁ urządzić klaster wystawowy. Kuszące, bo obok dworca, bo nie-mal-że w centrum, bo dostępność dla zwykłych ludzi. Czy jednak oddanie całego terenu zarządcy wystawy (po wcześniejszym przeniesieniu stamtąd miejskich spółek jak ZWiK i MPK), którym ma być spółka celowa podobna do Pl2012, nie byłoby dla miasta ryzykowne? Czy istotnie zarobi ono na udziałach w zyskach, jakie ma te spółka generować na sprzedawaniu obiektów wystawowych potencjalnym inwestorom, którzy mają je przekształcać do innych funkcji, z mieszkaniową włącznie? Czy spółka będzie chciała respektować zalecenia uchwalonego dla tego terenu MPZP? 

expo1_v1

Niepokoi też wizja działań towarzyszących wystawie. Czy wielka napinka łódzkich instytucji kultury, która z pewnością miałaby miejsce w związku z Expo, nie doprowadziłaby do sytuacji, w której goście wystawy ujrzeliby miasto niebywale atrakcyjne, tyle, że zupełnie sztuczne. A po nim wszystko wróciłoby do niemrawej normalności?

 

Czy wreszcie widmo wystawy i sławy na całym świecie nie doprowadziłoby do sytuacji, w której cały wysiłek rewitalizacyjny objąłby do 2022 roku jedynie działania twarde, na pokaz, nie zmierzające bynajmniej do rozwiązania problemów społecznych a jedynie gentryfikujące wymarłe teraz kwartały w pobliżu dworca fabrycznego? To wydaje się bardzo groźnym i co gorsza realnym zagrożeniem...

 

Chciałbym by Łódź stała się miejscem wielkiego światowego wydarzenia. I bardzo się tego boję

 

 

 

 

 

 

© Łódzkie chwasty
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci