Menu

Łódzkie chwasty

Nieproszone wpisy w konwencji miasto-masa-maszyna

Triumfalny powrót mody na roztrwanianie majątku miasta?

pradziad3

Jak donosi Dziennik Łódzki*, miasto chce sprzedać wyremontowaną (na zdjęciu przed remontem, z wymownym hasłem reklamowym na kamienicy obok) w ramach Mia100 Kamienic reprezentacyjną kamienicę róg Nowomiejskiej i Północnej. Kryjącą wspaniałe podziemia. I będącą jedynym ostańcem prawdziwego miasta na tym terenie, który z atrybutów miejskości został już dawno wyczyszczony. To nie jedyny taki pomysł. Niedawno mówiło się o pomyśle na sprzedaż wielkiej famuły przy Ogrodowej, której kompleksowy remont dopiero się rozpoczął.

 z

Z artykułu wynika, że nawet radni PO zastanawiali się nad niską wyceną nieruchomości, w którą gmina włożyła ponad 6 milionów złotych. Nie przekonuje to jednak urzędników, którzy w roztrwanianiu dopiero co przywróconego do stanu używalności majątku miasta chcą widzieć metodę zdobycie środków na kolejne remonty. Troszkę tak jakby cały proces rewitalizacji miał z założenia służyć uwłaszczeniu się podmiotów prywatnych na majątku przywracanym do świetności za publiczne pieniądze. Na końcu tego procesu zostałaby gmina, biedna i obciążona długami z tytułu swej działalności remontowej, oraz bliżej niezidentyfikowani kapitaliści, niczym XIX-wieczni kamienicznicy kontrolujący rynek nieruchomości w centrum i narzucający swoje ceny mieszkańcom Łodzi. 

O "złotych górach", które miałoby zdobyć miasto dzięki takiej polityce najgłośniej mówi wiceprezydent Jabłoński, powiązany z Centrum Adama Smitha, co dużo mówi o jego poglądach społeczno-gospodarczych. Przyznam szczerze, że w obliczu kilku miliardów, które mają spłynąć do Łodzi z tytułu rewitalizacji kompletnie nie rozumiem, czemu prezydent Zdanowska daje posłuch takim doradcom. 

Po pierwsze, handel wyremontowanymi kamienicami jest - w odróżnieniu od sprzedaży mieszkań lokatorom po upływie jakiegoś czasu - na dłuższą metę nieopłacalny dla miasta i to w sytuacji stojących przed nim ogromnych potrzeb. Po drugie, wydaje się, że Łódź nie uczy się na własnych błędach. Nie kto inny, ale prezydent Kropiwnicki i obecny radny Tomaszewski (ten który dziś udaje wielkiego krytyka takich rozwiązań) lansowali politykę sprzedaży całego kompleksu Księżego Młyna zagranicznemu spekulantowi, który opuścił plac boju gdy tylko zaczął się światowy kryzys. O tym, co zostało nam z łódzkiej działalności Opala można przekonać się oglądając nową tkalnię przy Kilińskiego oraz magazyny przy Tymienieckiego. A raczej to, co z obu tych miejsc zostało.....

Gorąco zachęcam więc do popierania apelu o niesprzedawanie wyremontowanego majątku, który wystosował Adam Brajter z TOnZ. Oby władze miasta go posłuchały. No chyba, że chcą iść drogą, która zawiodła ich poprzedników ku spektakularnemu upadkowi...

 

 * Nie wiem co ma na myśli "Dziennik" pisząc o rewitalizacji budynku. W ramach remontu z prawdziwego zdarzenia usuwane są różnego rodzaju grzyby zamieszkujące zmurszałe mury, podobnie jak samosiejki na dachach, można więc mówić o dewitalizacji raczej

© Łódzkie chwasty
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci